Aktualności

Wandżi: Mam poczucie odpowiedzialności

Tenisiści Dojlid Białystok na pierwszą dłuższą przerwę w tym sezonie Lotto Superligi udali się w dobrych nastrojach. - Nie ukrywam, że na tym etapie jednak mogliśmy mieć na koncie więcej punktów - mówi grający trener i kapitan zespołu, Wang Zeng Yi.
 
Białostoczanie w pierwszych czterech meczach uzbierali w sumie osiem punktów, notując dwa zwycięstwa i dwie porażki. Ten wynik pozwala Dojlid być w górnej połowie tabeli, aczkolwiek w klubie zdają sobie sprawę, że przynajmniej jednego potknięcia można było uniknąć.
 
- W pierwszym meczu z Olimpią-Unią Grudziąd wielkim osłabieniem okazał się brak Li, który nie doleciał z Chin z powodu problemów wizowych. Z kolei w przegranym przez nas spotkaniu z Energą Toruń, to ja zawiodłem. Biorę odpowiedzialność na siebie. Na usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że przystępowałem do tego starcia po długiej podróży z Azji i nie byłem przygotowany pod względem fizycznym w stu procentach - analizuje Wandżi.
 
Wielkim objawieniem pierwszych kolejek okazał się Yongyin Li, dla którego jest to trzeci sezon w barwach Dojlid. Młody Chińczyk wygrał wszystkie sześć starć i zajmuje pierwszą pozycję w indywidualnym rankingu Lotto Superligi. Co wpłynęło na tak pioronujący rozwój tego zawodnika?
 
- Po zakończeniu poprzedniego sezonu wskazałem Li na co musi zwrócić więcej uwagi i co musi poprawić, czyli odbiór, blok, bekhend i atak. Efekt jego pracy widać gołym okiem. Nie jestem tym zaskoczony. Myślę, że jego rozwój przebiega normalnie. On ma świadomość tego, gdzie są jeszcze rezerwy. A to bardzo ważne, żeby stawiać kolejne kroki - przekonuje Wang Zeng Yi. - Życzyłbym sobie tego, aby Li był niepokonany do końca sezonu. Zdaje sobie jednak sprawę, że to raczej niemożliwe, gdyż czeka nas wiele trudnych spotkań. Na razie liczymy na pierwszą szóstkę, a spotkania w play off to już loteria. Nie ukrywam, że w naszej drużynie brakuje trzeciego zawodnika, który dorównałby poziomem do nas. Wówczas myślę, że moglibyśmy nawet celować w miejsce na podium. Teraz cała odpowiedzialność spada na barki moje i Li, aczkolwiek nie jest to dla mnie coś nowego w karierze.
 
Więcej oczekiwano po Przemysławie Walaszku, który pokazał się z bardzo dobrej strony w poprzednim, debiutanckim dla niego sezonie. - W obecnych rozgrywkach miałem jeszcze większe oczekiwania, ale na razie nie są one spełniane. Jego postęp nie jest tak wyraźny, jak w przypadku Li. Czasami młody zawodnik nie ma świadomości, że trzeba walczyć do końca. Jestem zły, gdy widzę mecze, w których Przemek nie walczy do końca. Trzeba jasno powiedzieć, że każdy przeciwnik jest od niego lepszy i on musi walczyć. Widać, że każdy występ jest dla niego dużym wyzwaniem i przeżyciem. Teraz musi płacić za lekcję, a nie wygrywać. Dlatego uważam, że każda piłka, każdy mecz jest dla niego na wagę złota - zaznacza urodzony w chińskim Tiencin szkoleniowiec Dojlid.
 
Dojlidy wrócą do ligowej rywalizacji za trzy tygodnie. W piątek, 25 października nasz zespół podejmie Wartę Kostrzyn. 
 
- Do meczu mamy jeszcze trochę czasu. Na pewno poświęce go na pracę, ale także nie zapomnę o odpoczynku. Najważniejsze, żeby dbać o świeżość i zdrowie, gdyż przez ostatnie dni zmagałem się z chorobą. Na szczęście jest już lepiej i z niecierpliwością czekam na wznowienie rozgrywek - kończy Wandżi.
 
Fot. Robert Kruk

 SPONSORZY Klubu:

              

PARTNERZY i Patroni Medialni:

      

 

 Sponsorzy i Partnerzy Superligi Tenisa Stołowego: